Kolejna płyta Flying Saucer Attack, Further, jest porównaniu do debiutanckiego LP dużo bardziej mroczniejsza. Tym razem dominuje tu gitara akustyczna i elementy ambientowe, dzięki którym album ma zupełnie inny klimat od poprzednika (często słychać odgłosy spadających kropel deszczu, co jest chyba oczywistą wskazówką, kiedy najlepiej płyty słuchać). Nie brakuje ciężkich kawałków (Here I Am, w nocy na full głośności robi przerażające wrażenie), jak i tych spokojnych i "sielankowych" (She is the Daylight), jednak jak już mówiłem, zwykle dominuje dosyć "niepokojący" klimat. Podsumowując, kolejny świetny album FSA, który nie powiela schematów i zabiera słuchacza w inny świat.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flying saucer attack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flying saucer attack. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 kwietnia 2011
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Flying Saucer Attack (1993)
Flying Saucer Attack (1992-2000) to kolejny zespół z Anglii, który zalicza się do popularnego wśród niezali gatunku ("estetyki", w Porcysowym slangu) shoegaze. I nie chodzi tu jedynie o to, że muzycy gapią się na swoje buty. Charakterystyczna ściana dźwięku i "słodkawy" (?) klimat - wszystko to jest zawarte na debiutanckiej płycie opisywanego zespołu. Cichy, jakby senny głos wokalisty i głośne gitary w mojej ocenie idealnie się komponują i wprowadzają słuchacza w tzw. "odlot". Spośród wszystkich utworów, wyróżniają się Popol Vuh 1/2 oraz Moonset, które są odmianą od "napierdalania" i pozwalają wytchnąć słuchaczowi oraz wczuć się w klimat albumu (warto uruchomić wyobraźnię). Ostatni utwór, The Season is Ours jest dosyć melancholijny i pozwala się zastanowić, jakby wszystko podsumować. Gorąco polecam, zwłaszcza tym, którzy nieco się już zmęczyli 160-siątym odsłuchem Loveless ;-)
Link jak zwykle w "czytaj więcej".
Subskrybuj:
Posty (Atom)