Pokazywanie postów oznaczonych etykietą disco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą disco. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2011

More Songs About Buildings and Food (1978)


Baaaardzo długo zwlekałem z tym albumem, ale w końcu here it is. Mam nadzieję, że znacie przynajmniej z nazwy grupę Talking Heads, więc tylko małe przypomnienie. Dowodzony przez niejakiego Davida Byrne'a, zespół jest jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu New Wave, który dał też podwaliny pod późniejszą scenę dance-punk (tak, Murphy, to do Ciebie). Łącząc taneczne rytmy z bogatym instrumentarium oraz intelektualnymi tekstami wokalisty, grupa na stałe wpisała się do historii muzyki jako jeden z oryginalniejszych bandów przełomu lat '70 i '80. More Songs About Buildings and Food jest jednym z przykładów muzycznego geniuszu muzyków, jak i Briana Eno, występującego tutaj w charakterze producenta (i muzyka; wyprodukował też ich dwa kolejne, świetne albumy: Fear of Music i Remain in Light). Muzycznie, płyta wpisuje się w trend popularnej wtedy jeszcze muzyki disco i funk - stawiałbym na połączenie Jamesa Browna i... hmm, nie mam konkretnego porównania; po prostu mocnego, gitarowego brzmienia. Ocencie sami, czy bardzo się pomyliłem w porównaniach.

Link w "czytaj więcej".

wtorek, 19 kwietnia 2011

Come Away with ESG (1981)


ESG (skrót od Emerald, Sapphire, Gold, 1978-) to tak naprawdę cztery siostry - Deborah, Marie, Renee i Valerie. Klasyczna historia - dorastającym na Bronxie dzieciakom matka kupiła instrumenty, aby zajęły się czymś pożytecznym. No i opłaciło się - siostrzyczki nagrały jeden z "fundamentalnych" dla dzisiejszej muzyki albumów. Come Away with ESG charakteryzuje się przede wszystkim nie-sa-mo-wi-tą sekcją rytmiczną - dość powiedzieć, że utwory te są chyba najczęściej samplowane przez wykonawców hip-hopowych, więc z pewnością miłośnicy "ulicznej" muzyki usłyszą znajome bity. W gruncie rzeczy, jest to mieszanina funku, post-punku i wspomnianego "hip-hopowego" rytmu, jak np. taneczne Dance czy nieco dramatyczne Chistelle. Nie polecam jednak przesłuchiwać na "okrągło" utworów, bo ekscytacja może przerodzić się w znużenie, jako, że płyta jest dość monotonna kompozycyjnie. Jednak tak czy inaczej, jest to album bardzo dobry, polecam zwłaszcza miłośnikom dance-punku (LCD Soundsystem, fuck yea). 

Link w "czytaj więcej".