Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new wave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new wave. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2011

The Head on the Door (1985)


Po "mrocznej trylogii" (Seventeen Seconds, Faith i Pornography), Robert Smith zmęczył się mrocznymi, depresyjnymi klimatami - szczególnie, że wpadł przez to w załamanie nerwowe; samo The Cure też stało na krawędzi rozpadu. Postanowił utrzeć nosa krytykom muzycznym, jak i słuchaczom, serwując nam najpierw psychodeliczne The Top, a następnie opisywane The Head on the Door. Już pierwszy utwór, singlowe In Between Days ukazuje nam wielką muzyczną przemianę zespołu, który z mrocznego post-punku (lub też gotyckiego rocka) przeszedł w dużo bardziej komercyjne rejony, serwując nam mieszankę new wave z popem. Co prawda na pewnych utworach nadal czuć echo przeszłości (Kyoto Song), lecz znakomita większość utworów jest bardziej przystępna w odbiorze i, o dziwo, optymistyczna (Six Different Ways i Close To Me są chyba najbardziej dobitnym przykładem). Jednocześnie Smith i jego grupa pokazali swój muzyczny talent i wszechstronność, unikając jednocześnie zaszufladkowania (w tamtym czasie, później przyszło Disintegration i zespół znów się stał "smutny" w opinii większości).

Link w "czytaj więcej".

niedziela, 6 listopada 2011

More Songs About Buildings and Food (1978)


Baaaardzo długo zwlekałem z tym albumem, ale w końcu here it is. Mam nadzieję, że znacie przynajmniej z nazwy grupę Talking Heads, więc tylko małe przypomnienie. Dowodzony przez niejakiego Davida Byrne'a, zespół jest jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu New Wave, który dał też podwaliny pod późniejszą scenę dance-punk (tak, Murphy, to do Ciebie). Łącząc taneczne rytmy z bogatym instrumentarium oraz intelektualnymi tekstami wokalisty, grupa na stałe wpisała się do historii muzyki jako jeden z oryginalniejszych bandów przełomu lat '70 i '80. More Songs About Buildings and Food jest jednym z przykładów muzycznego geniuszu muzyków, jak i Briana Eno, występującego tutaj w charakterze producenta (i muzyka; wyprodukował też ich dwa kolejne, świetne albumy: Fear of Music i Remain in Light). Muzycznie, płyta wpisuje się w trend popularnej wtedy jeszcze muzyki disco i funk - stawiałbym na połączenie Jamesa Browna i... hmm, nie mam konkretnego porównania; po prostu mocnego, gitarowego brzmienia. Ocencie sami, czy bardzo się pomyliłem w porównaniach.

Link w "czytaj więcej".

piątek, 19 sierpnia 2011

The Sound


The Sound to kolejna legenda post-punku i zaraz jej typowy przedstawiciel - podobnie, jak inne grupy z tego gatunku, istnieli krótko, lecz wywarli bardzo duży wpływ na brzmienie dzisiejszych zespołów. Sam lider, Adrian Borland, swoją sylwetką przypomina inną legendę muzyki - Iana Curtisa. Z tym, że Curtis umarł dość młodo, a Borland popełnił samobójstwo po blisko 20 latach depresji (i przy okazji wkurwił całą rzeszę ludzi, którzy spóźnili się przez niego do pracy - wpadł pod pociąg). W każdym razie, muzyka opisywanego zespołu jest dość ciężka i mroczna, ale nie pozbawiona punkowej energii (widoczne zwłaszcza na debiucie, Jeopardy). Jako, że nie chce mi się wrzucać po kolei każdego albumu (szczerze się przyznam, lenistwo), zaprezentuję wam od razu większą część ich dyskografii - 3 pierwsze albumy studyjne, jedna płyta z "odrzutami" z początkowego okresu działaności, jak i nagrania zaprezentowane na antenie BBC. Polecam zaznajomienie się najpierw z płytą Jeopardy, jeśli się spodoba, to możecie lecieć z całą resztą. Polecam.

Linki w "czytaj więcej".

piątek, 6 maja 2011

This Nation's Saving Grace (1985)


Album ten uważany jest za przełomowy w karierze grupy The Fall, jak i za najlepszy album w dyskografii; według wielu późniejsze płyty nie dorównały jakością This Nation's Saving Grace. Odrobina historii: w 1983 roku, do zespołu dołączyła niejaka Brix Smith, niewiele wcześniej poślubiona żona Marka E. Smitha. Od tamtej pory w muzyce zespołu zachodziły gruntowne zmiany, warstwa dźwiękowa stała się "lżejsza", pojawiły się bardziej popowe melodie, pozbyto się ciężkiego klimatu znanego choćby z Perverted By Language. Efektem tych zmian jest właśnie This Nation's Saving Grace, stylistycznie zbliżające się bardziej ku nurtowi New Wave, niż ciężkiemu Post-Punkowi, opanowanym wcześniej do perfekcji przez ekipę Smitha. Specyficzny klimat nadało tu wykorzystanie syntezatorów (zwłaszcza na kawałku L.A.) oraz bardziej "artystyczne" podejście (jak np. I Am Damo Suzuki, który poza tym, że jest hołdem złożonym wokaliście zespołu Can, złożony jest z pociętych elementów utworów wymienionej grupy). Jednak nie zapomniano kompletnie o pierwotnym charakterze, czego wyrazem może być dość ostry i szorstki Bombast. Podsumowując, jest to jeden z najlepszych albumów The Fall jak i lat '80; dowodem na to może być prawie stała obecność w rankingach najlepszych płyt z tamtego okresu. Z mojej strony jak zwykle polecam, pozycja obowiązkowa do przesłuchania.

Link w "czytaj więcej".