Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 września 2011
Thief: Deadly Shadows OST (2004)
Ściągać i nie gadać. Eric Brosius jest mistrzem w tworzeniu tajemniczych, klimatycznych kompozycji, które spełniają swoją "atmosferyczną" rolę także poza środowiskiem gry komputerowej (którą zresztą gorąco polecam). Próbkę jego możliwości możecie znaleźć w poście niżej. Anyways, ambient w bardzo dobrym wydaniu, polecam.
Link w "czytaj więcej".
sobota, 17 września 2011
The Keeper Library (2004)
Soundtrack do Thief: Deadly Shadows jest chyba najlepszym, jaki w życiu słyszałem. Zaprezentowany kawałek jest tego najlepszym dowodem.
wtorek, 6 września 2011
In Between Words (2008)
O samym Christopherze Bissonnette nie wiem za dużo. Kanadyjczyk, działający pod egidą wytwórni Kranky, bierze nagrania orkiestrowe, mocno je później przerabiając. Przeciąga różne dźwięki, zmienia ton, dodaje różne szumy, "dronowate" odgłosy z zewnątrz i voila - apokaliptyczny ambient, jak się patrzy. W moim odczuciu, jest to bardzo mroczna płyta. Najlepiej słuchać jej późnym wieczorem, przy szklance herbaty i w ciemnym pomieszczeniu - odpowiednie przeżycia gwarantowane.
Link w "czytaj więcej".
piątek, 26 sierpnia 2011
From Our Mouths A Perpetual Light (2008)
Jestem dość narąbany, więc będzie krótko. Słucham sobie właśnie tejże płytki i myślę sobie, a co tam, wrzucę, podzielę się moją podjarką. Barn Owl serwuje nam strasznie psychodeliczne granie, połączenie ambientu z mocno transowym dronem, wszystko to skąpane w pustynnym, "piaszczystym" klimacie. Zresztą, trzeba tego doświadczyć samemu. Myślę, że tak jak mi, szybko wam podejdzie. W odpowiednim stanie, najlepiej, he he. W najbliższym czasie wrzucę kolejne płytki duetu.
Link w "czytaj więcej".
czwartek, 28 lipca 2011
Mort Aux Vaches (2002)
Krótko, Tarentel to grupa z San Francisco, grająca na początku typowy post-rock, przechodząc później w bardziej psychodeliczne klimaty, aż w końcu skończyli na ambiencie i nojzie. Wszystkiego po trochu. Album, który dzisiaj prezentuję, to nagranie dla duńskiego radia VPRO, czyli tzw. "live-in-studio". Co najmniej dwa kawałki zostały już wcześniej wydane na płycie From Bone to Satellite, lecz tutaj zostały podane w znacznie spokojniejszym tonie. Brak tutaj praktycznie ciężkich klimatów, jakiś ścian gitar, etc. Wszystko jest... ciche, jak właśnie taka typowa "muzyka tła", czytaj ambient. I to właśnie nadaje wyjątkowości tej płycie i sprawia, że regularnie do niej wracam, gdy potrzebuję wyciszenia. Polecam.
środa, 27 lipca 2011
Flood (2000)
Boris to zespół z Japonii, wykonujący... No, właściwie wszystko. Ich styl muzyczny zmienia się właściwie co płytę. Przerobili już wszystko - od hardcore punku, sludge metal, drony, ambient, psychodeliczny rock, aż po pop (!), czego przykładem są najnowsze wydawnictwa (w tym roku wyszły aż trzy ich nowe płyty, m. in. New Album, poruszający się lekko we wspomnianej stylistyce pop). Jest więc z czego wybierać.
Link w "czytaj więcej".
sobota, 7 maja 2011
F♯ A♯ ∞ (1998)
Prezentuję dzisiaj jeden z najlepszych albumów w historii. Nagrany w 1997 roku, F♯ A♯ ∞ jest pierwszą płytą (no, może nie do końca) kanadyjskiej grupy Godspeed You! Black Emperor. Początkowo wydane tylko na winylu, ograniczonym do 500 kopii i bez żadnego wsparcia typowo marketingowego, od razu zwróciło uwagę miejscowych pism muzycznych, które zachwalały wyjątkowość i niesamowitą głębię nagrań. Do rzeczy - album skupia się na tematyce "post-apokaliptycznej", czyli jest to jakby "theme" do końca świata. Całkiem ciekawie, czyż nie? Klimat jest pierwszorzędny; gdy słuchacz wkłada płytę do napędu - momentalnie odlatuje na ponad godzinę. Gatunkowo jest to mieszanina post-rocku i ambientu, zawarte są również sample nagrane przez członków zespołu, które pogłębiają no i tak niesamowitą atmosferę. Słowa nie są w stanie oddać geniuszu kanadyjskich muzyków, po prostu musicie sami się przekonać. "Essential listening", jak to angole mówią.
Link w "czytaj więcej".
poniedziałek, 2 maja 2011
A I A: Alien Observer / Dream Loss (2011)
Alien Observer i Dream Loss to dwa wydawnictwa z serii A I A artystki ukrywającej się pod pseudonimem Grouper. Nie znam zbytnio jej poprzednich dokonań (musiałbym się nieco "doedukować"), lecz bez porównania do nich mogę powiedzieć, że opisywane, najnowsze albumy są bardzo dobre. Muzycznie, Dream Loss i Alien Observer zbytnio się nie różnią, chociaż na tym drugim instrumentarium wydaje się nieco większe. Tym, co "dzieli" oba nagrania jest klimat. Dream Loss charakteryzuje się dość melancholijnym (żeby nie powiedzieć, smutnym) klimatem. Można by powiedzieć, że to istny soundtrack do samobójstw (lol). Alien Observer z kolei jest jakby "wybudzeniem" się ze złego snu (Dream Loss) i powolnym ujściem do innego, "kosmicznego" wymiaru, gdzie nic nas nie będzie przejmować. Wspólnym elementem obu płyt są rozmyte pasaże dźwiękowe i piękne harmonie, powodujące kompletne "wyłączenie się" słuchacza. Przypomina mi to nieco dokonania Tima Heckera, jednak tutaj nagrania są utrzymane w konwencji "lo-fi" i brak tu tego studyjnego dopracowania kawałków, co z kolei przybliża Grouper do twórczości znanej już czytelnikom grupy Flying Saucer Attack. Polecam przynajmniej jednokrotne przesłuchanie, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.
Link w "czytaj więcej".
piątek, 22 kwietnia 2011
Further (1995)
Kolejna płyta Flying Saucer Attack, Further, jest porównaniu do debiutanckiego LP dużo bardziej mroczniejsza. Tym razem dominuje tu gitara akustyczna i elementy ambientowe, dzięki którym album ma zupełnie inny klimat od poprzednika (często słychać odgłosy spadających kropel deszczu, co jest chyba oczywistą wskazówką, kiedy najlepiej płyty słuchać). Nie brakuje ciężkich kawałków (Here I Am, w nocy na full głośności robi przerażające wrażenie), jak i tych spokojnych i "sielankowych" (She is the Daylight), jednak jak już mówiłem, zwykle dominuje dosyć "niepokojący" klimat. Podsumowując, kolejny świetny album FSA, który nie powiela schematów i zabiera słuchacza w inny świat.
Soundtracks for the Blind (1996)
Nie będę tu dużo pisał. Według mnie, jeden z najlepszych albumów "alternatywnych", a już na pewno najlepszy album Swans. Znajdziecie tu wszystko - punk (Yum-Yab Killers), ambient, a nawet techno (Volcano, chociaż no i tak przebija wszystkie "manieczki"). Jednak wg. mnie, najbardziej wartymi uwagi są trzy utwory: Helpless Child, Animus i The Sound. Wspaniałe, pełne emocji i melancholii, choćby dla nich warto zainteresować się tą płytą (co nie oznacza, że pozostałe kawałki nie są dobre, wręcz przeciwnie). Szczerze polecam, niesamowite przeżycie gwarantowane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

