Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-rock. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2011

Feedbacker (2003)


Feedbacker to jakby takie mocniejsze i bardziej smutne Flood. Nonetheless, oba albumy mają mocny, psychodeliczny akcent. Z zaznaczeniem, że Feedbacker stawia bardziej na hałas i emocjonalne podejście do tematu. Przekonajcie się zresztą sami.

Link w "czytaj więcej".

czwartek, 28 lipca 2011

Mort Aux Vaches (2002)


Krótko, Tarentel to grupa z San Francisco, grająca na początku typowy post-rock, przechodząc później w bardziej psychodeliczne klimaty, aż w końcu skończyli na ambiencie i nojzie. Wszystkiego po trochu. Album, który dzisiaj prezentuję, to nagranie dla duńskiego radia VPRO, czyli tzw. "live-in-studio". Co najmniej dwa kawałki zostały już wcześniej wydane na płycie From Bone to Satellite, lecz tutaj zostały podane w znacznie spokojniejszym tonie. Brak tutaj praktycznie ciężkich klimatów, jakiś ścian gitar, etc. Wszystko jest... ciche, jak właśnie taka typowa "muzyka tła", czytaj ambient. I to właśnie nadaje wyjątkowości tej płycie i sprawia, że regularnie do niej wracam, gdy potrzebuję wyciszenia. Polecam.

Link w "czytaj więcej".

środa, 27 lipca 2011

Flood (2000)


Boris to zespół z Japonii, wykonujący... No, właściwie wszystko. Ich styl muzyczny zmienia się właściwie co płytę. Przerobili już wszystko - od hardcore punku, sludge metal, drony, ambient, psychodeliczny rock, aż po pop (!), czego przykładem są najnowsze wydawnictwa (w tym roku wyszły aż trzy ich nowe płyty, m. in. New Album, poruszający się lekko we wspomnianej stylistyce pop). Jest więc z czego wybierać. 
Chciałbym zaprezentować dzisiaj ich, bodajże mój ulubiony, album Flood. Ostatnimi czasy byłem na koncercie tego zespołu we Wrocławiu (dla waszej wiadomości - rozkurwili system), w międzyczasie słuchając właśnie tej płyty. Coś niesamowitego - każda część tego utworu (bo pomimo tego, że są oddzielne części, wszystko powinno być traktowane jako jedna całość) jest inna. Poczynając od 14-sto minutowej, zapętlonej psychodelii, przez senną i melancholijną część drugą, totalne zniszczenie w części trzeciej i spokojne wycofanie w ostatnim "akcie". Wszystko jest utrzymane w lekko mistycznym klimacie, wprowadzając słuchacza w pewnego rodzaju trans i pobudzając jego wyobraźnię. Już sama okładka płyty dużo nam wyjaśnia - spokojne, morskie głębiny... Lub też bezkresne niebo, zależnie od interpretacji. Tak czy siak, słuchając albumu, zanurzamy się i prędko nie wypływamy z tychże głębin. Czyste piękno.

Link w "czytaj więcej".

sobota, 7 maja 2011

F♯ A♯ ∞ (1998)


Prezentuję dzisiaj jeden z najlepszych albumów w historii. Nagrany w 1997 roku, F♯ A♯ ∞ jest pierwszą płytą (no, może nie do końca) kanadyjskiej grupy Godspeed You! Black Emperor. Początkowo wydane tylko na winylu, ograniczonym do 500 kopii i bez żadnego wsparcia typowo marketingowego, od razu zwróciło uwagę miejscowych pism muzycznych, które zachwalały wyjątkowość i niesamowitą głębię nagrań. Do rzeczy - album skupia się na tematyce "post-apokaliptycznej", czyli jest to jakby "theme" do końca świata. Całkiem ciekawie, czyż nie? Klimat jest pierwszorzędny; gdy słuchacz wkłada płytę do napędu - momentalnie odlatuje na ponad godzinę. Gatunkowo jest to mieszanina post-rocku i ambientu, zawarte są również sample nagrane przez członków zespołu, które pogłębiają no i tak niesamowitą atmosferę. Słowa nie są w stanie oddać geniuszu kanadyjskich muzyków, po prostu musicie sami się przekonać. "Essential listening", jak to angole mówią.

Link w "czytaj więcej".

piątek, 22 kwietnia 2011

Soundtracks for the Blind (1996)


Nie będę tu dużo pisał. Według mnie, jeden z najlepszych albumów "alternatywnych", a już na pewno najlepszy album Swans. Znajdziecie tu wszystko - punk (Yum-Yab Killers), ambient, a nawet techno (Volcano, chociaż no i tak przebija wszystkie "manieczki"). Jednak wg. mnie, najbardziej wartymi uwagi są trzy utwory: Helpless Child, Animus i The Sound. Wspaniałe, pełne emocji i melancholii, choćby dla nich warto zainteresować się tą płytą (co nie oznacza, że pozostałe kawałki nie są dobre, wręcz przeciwnie). Szczerze polecam, niesamowite przeżycie gwarantowane.

Link w "czytaj więcej".