Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drone. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2011

Pink (2005)


Boryska już znacie z poprzednich postów, więc nie będę zbytnio pierdolił. Na Pink, japończycy postawili tym razem głównie na połączenie punkowej energii z metalowym brzmieniem, przynajmniej w moim mniemaniu; krótko mówiąc - noise rock. Co prawda są dwa utwory dość przypominające poprzednie dokonania (Farewell lub Blackout), lecz lwia część albumu skupia się na krótkich (jak na Borisowe standardy) i mocnych utworach. Zresztą, jest to ich bodaj najpopularniejszy album, więc i wam powinno się spodobać, złośliwi mogą powiedzieć nawet, że poszli w stronę mainstreamu. Choć no i tak w tej kategorii wygrywa New Album, he he. O nim może kiedy indziej.

Link w "czytaj więcej".

In Between Words (2008)


O samym Christopherze Bissonnette nie wiem za dużo. Kanadyjczyk, działający pod egidą wytwórni Kranky, bierze nagrania orkiestrowe, mocno je później przerabiając. Przeciąga różne dźwięki, zmienia ton, dodaje różne szumy, "dronowate" odgłosy z zewnątrz i voila - apokaliptyczny ambient, jak się patrzy. W moim odczuciu, jest to bardzo mroczna płyta. Najlepiej słuchać jej późnym wieczorem, przy szklance herbaty i w ciemnym pomieszczeniu - odpowiednie przeżycia gwarantowane.

Link w "czytaj więcej".

piątek, 26 sierpnia 2011

From Our Mouths A Perpetual Light (2008)


Jestem dość narąbany, więc będzie krótko. Słucham sobie właśnie tejże płytki i myślę sobie, a co tam, wrzucę, podzielę się moją podjarką. Barn Owl serwuje nam strasznie psychodeliczne granie, połączenie ambientu z mocno transowym dronem, wszystko to skąpane w pustynnym, "piaszczystym" klimacie. Zresztą, trzeba tego doświadczyć samemu. Myślę, że tak jak mi, szybko wam podejdzie. W odpowiednim stanie, najlepiej, he he. W najbliższym czasie wrzucę kolejne płytki duetu.

Link w "czytaj więcej".

niedziela, 14 sierpnia 2011

Feedbacker (2003)


Feedbacker to jakby takie mocniejsze i bardziej smutne Flood. Nonetheless, oba albumy mają mocny, psychodeliczny akcent. Z zaznaczeniem, że Feedbacker stawia bardziej na hałas i emocjonalne podejście do tematu. Przekonajcie się zresztą sami.

Link w "czytaj więcej".

środa, 27 lipca 2011

Flood (2000)


Boris to zespół z Japonii, wykonujący... No, właściwie wszystko. Ich styl muzyczny zmienia się właściwie co płytę. Przerobili już wszystko - od hardcore punku, sludge metal, drony, ambient, psychodeliczny rock, aż po pop (!), czego przykładem są najnowsze wydawnictwa (w tym roku wyszły aż trzy ich nowe płyty, m. in. New Album, poruszający się lekko we wspomnianej stylistyce pop). Jest więc z czego wybierać. 
Chciałbym zaprezentować dzisiaj ich, bodajże mój ulubiony, album Flood. Ostatnimi czasy byłem na koncercie tego zespołu we Wrocławiu (dla waszej wiadomości - rozkurwili system), w międzyczasie słuchając właśnie tej płyty. Coś niesamowitego - każda część tego utworu (bo pomimo tego, że są oddzielne części, wszystko powinno być traktowane jako jedna całość) jest inna. Poczynając od 14-sto minutowej, zapętlonej psychodelii, przez senną i melancholijną część drugą, totalne zniszczenie w części trzeciej i spokojne wycofanie w ostatnim "akcie". Wszystko jest utrzymane w lekko mistycznym klimacie, wprowadzając słuchacza w pewnego rodzaju trans i pobudzając jego wyobraźnię. Już sama okładka płyty dużo nam wyjaśnia - spokojne, morskie głębiny... Lub też bezkresne niebo, zależnie od interpretacji. Tak czy siak, słuchając albumu, zanurzamy się i prędko nie wypływamy z tychże głębin. Czyste piękno.

Link w "czytaj więcej".

sobota, 7 maja 2011

F♯ A♯ ∞ (1998)


Prezentuję dzisiaj jeden z najlepszych albumów w historii. Nagrany w 1997 roku, F♯ A♯ ∞ jest pierwszą płytą (no, może nie do końca) kanadyjskiej grupy Godspeed You! Black Emperor. Początkowo wydane tylko na winylu, ograniczonym do 500 kopii i bez żadnego wsparcia typowo marketingowego, od razu zwróciło uwagę miejscowych pism muzycznych, które zachwalały wyjątkowość i niesamowitą głębię nagrań. Do rzeczy - album skupia się na tematyce "post-apokaliptycznej", czyli jest to jakby "theme" do końca świata. Całkiem ciekawie, czyż nie? Klimat jest pierwszorzędny; gdy słuchacz wkłada płytę do napędu - momentalnie odlatuje na ponad godzinę. Gatunkowo jest to mieszanina post-rocku i ambientu, zawarte są również sample nagrane przez członków zespołu, które pogłębiają no i tak niesamowitą atmosferę. Słowa nie są w stanie oddać geniuszu kanadyjskich muzyków, po prostu musicie sami się przekonać. "Essential listening", jak to angole mówią.

Link w "czytaj więcej".

poniedziałek, 2 maja 2011

A I A: Alien Observer / Dream Loss (2011)


Alien Observer i Dream Loss to dwa wydawnictwa z serii A I A artystki ukrywającej się pod pseudonimem Grouper. Nie znam zbytnio jej poprzednich dokonań (musiałbym się nieco "doedukować"), lecz bez porównania do nich mogę powiedzieć, że opisywane, najnowsze albumy są bardzo dobre. Muzycznie, Dream Loss i Alien Observer zbytnio się nie różnią, chociaż na tym drugim instrumentarium wydaje się nieco większe. Tym, co "dzieli" oba nagrania jest klimat. Dream Loss charakteryzuje się dość melancholijnym (żeby nie powiedzieć, smutnym) klimatem. Można by powiedzieć, że to istny soundtrack do samobójstw (lol). Alien Observer z kolei jest jakby "wybudzeniem" się ze złego snu (Dream Loss) i powolnym ujściem do innego, "kosmicznego" wymiaru, gdzie nic nas nie będzie przejmować. Wspólnym elementem obu płyt są rozmyte pasaże dźwiękowe i piękne harmonie, powodujące kompletne "wyłączenie się" słuchacza. Przypomina mi to nieco dokonania Tima Heckera, jednak tutaj nagrania są utrzymane w konwencji "lo-fi" i brak tu tego studyjnego dopracowania kawałków, co z kolei przybliża Grouper do twórczości znanej już czytelnikom grupy Flying Saucer Attack. Polecam przynajmniej jednokrotne przesłuchanie, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

Link w "czytaj więcej".